Tak zasneliśmy razem wtuleni razem na kanapie , obudziło nas pukanie do dzwi .
-Kto tam !.- krzycze wtulona w Zibiego z zamkniętymi oczami .
-To ja Bartek.
Boże co on tu robi to nie jest odpowiednia chwila, nie teraz.
- Bartek tutaj o tej poże która jest godzina ?- mamroczy Bartman.
-Jest 11:00 , Zibi przepraszam ale czy możesz się narazie schować do mojej sypialni nie chce żeby Bartek cie zobaczył , wszytsko ci wytłumacze jak pójdzie.
- Dobrze ,ale masz mi wszystko opowiedzieć.
- Zgoda a teraz idz zanim mi wyważy dzwi .
Bartman posłusznie schował się do mojej sypialni ja w tym czasie w piżamie i kapciach poszłam odtworzyć dzwi Kurkowi byłam strasznie spięta bałam się tego co może usłyszeć ZB9 .
-Już prosze ,coś się stało że tak walisz ?.
- Nie mogłem , zasnąć przez to co zaszło w kawiarence.
-Bartek prosze cie to nie jest dobra chwila żeby teraz o tym rozmawiać.
-Nikola ja nie moge przestać o tym myśleć .
- Ja , musze przemyśleć to wszystko .- zaczynam się denerwować .
Kurek nagle złapał mnie w pasie i pocałował , nagle Bartman wyleciał z pokoju popatrzył się i wybiegł.
-Coś ty zrobił!.- łzy mi do oczu napłyneły , pobiegłam za nim w piżamie i kapciach , nie moge w to uwierzyć , nie wiem co ja zrobie jak on mi nie wybaczy.
-Zbyszek ! czekaj !.- krzyczałam za nim .
- Nie mamy o czym gadać.
- Przeciesz powiedziałam ci że wszystko ci wyjaśnie tylko żebyś poczekał.
- Nic nie było mowy o całowaniu . -był zły , nie byliśmy razem ale nie powinno tak być.
- Nie wiedziałam żę on ma zamiar mnie pocałować.
Bartman ustał i milczał . Ja nie wiem co ja mam robić, teraz mam kompletny mętlik w głowie .
-Więc wy jesteście razem tak ? - Spytał rozczarowany Kurek .
- Nie ..
- Nie nie jestesmy ?- Zapytał zdziwiony.
- Narazie .- Zibi był zły i to strasznie ,wsiadł do samochodu i pojechał.
- Bartek prosze.
- Przemyśl to wszystko .. tylko bardzo dobrze.
Kurek też odszedł, zostałam sama na środku chodnika w piżamie i kapciach , siąsiedzi siedzą w oknach i patrzyli co się dzieje a kiedy na nich spojrzałam to chowali się za firankę tak żeby ich nie było widać . Poszłam o domu zaczęłam płakać , straciłam wszystkich w kilka sekund.
Poszłam na trening o 12 ,nie rozmawiałam z dziewczynami byłam zła i zarazem bardzo smutna , grałam dobrze byłam wściekła waliłam w piłkę wyżywałam się na niej .
-Hej Nikola zwolnij troche , bo zabijesz jeszcze kogoś .
- Przepraszam , nie mogę nad sobą zapanować .
- Coś się stało ? , nigdy tak dobrze jeszcze się nie skupiałaś tak na grze.
- Nie nic , poprostu jestem w dobrej formie. - odpowiedziałam jej i odeszłam robić dalsze ćwiczenia .
Po naszym treningu miał być trening chłopaków , wypatrywałam Bartman żeby go złapć i z nim pogdać . Mieliśmy się dziś spotkać o 19 :00 miał po mnie zajechać i iść razem do kina i kolacje .
Nagle zuważłam że Zibi schował się za dzwiami , podbiegłam tam a jego już nie było .
- Hej ! Niki co tam u cb ?! - Piotrek mnie tak przestraszył że aż skoczyłam do góry.
- Boże Piter przestraszyłeś mnie .
- Oj przepraszam nie chciałem.
- Spoko , wiesz może gdzie jest Zibi ? - Zapytałam nie pewnie.
- Tak wydawało mi się że widziałem go jak szedł w tamtą strone.
Piter wskazał mi palcem w którą strone poszedł ZB9.
Pobiegłam w wyznaczoną strone .
- Zibi !. - krzyknęłam . Tu było tyle pokoi że bym nie dała rady nawet w 2 godziny ich przeszukać.
-Wiem że tu jesteś ! porosze pozwól mi to wszystko wyjaśnić !.
- Prosze mów ,ale szybko bo zaraz zaczyna się trening,- Za plecami pojawił się on . Był zły ale tego nie pokazywał ale też był i smutny.
- To troche potrwa . Może spotkamy się jednak dzis o 19:00 w kinie a potem na kolacji ci wszystko opowiem prosze daj mi szansę.
-Dobrze przyjadę po ciebie o 19:00. - po tych słowach odwrócił się i zaczął iść.
- Zbyszek .
- Tak ?. - odwrócił się do mnie a ja go mocno przytuliłam on odwzajemnił , bałam się że tego nie zrobi ale jednak .
- Dziekuje dozobaczenia o 19 :00 ? - mówię nie pewnie .
- Tak , Narazie.- i odszedł.\
Ja poszłam wziąśc prysznic potem zabrałam swoje żeczy i wsiadłam do samochodu .
Siatkówka moim życiem
wtorek, 20 listopada 2012
niedziela, 18 listopada 2012
Rozdział 7.
Bartek patrzył na mnie nic nie mówiąc. Przez minute siedziliśmy i patrzyliśmy się na siebie dopóki nie przyszedł kelner .
- Coś podać ? -zapytał sie mnie młody kelner.
-Poprosze wode .
- Już się robi.
Kiedy kelner poszedł mój wzrok ponownie spoczął na Bartku.
-Więc jak mogę spytać oco chodziło z tym liscikiem bo nie rozumiem.
-Nikola ja nadal coś do ciebie czuję ... ja nie mogę o tobie przestać myśleć.
-Bartek to było tyle lat temu wogóle nie utrzymaliśmy razem kontaktu i ty nadal coś do mnie czujez? .
- Nikola , to może jest za szybko wyznane...
- Za szybko widzisz mnie dopiero kila tygodznie i już mi mówisz takie żeczy .- nie dałam mu dokończyć zdania jestem zła że do tego doszło ja nie wiem co mam o tym myśleć nie wiem co ja do niego czuje , jest jeszcze Zibi w nim jestm zakochana , a Kurek nie wiem , nie wiem co o tym mam myśleć.
- Przepraszam cię nie powinienem ci tego mówić .
- Chyba masz racje wiesz to się dzieje za szybko ja nie wiem Bartek co ja mam teraz robić ... przepraszam ale ja muszę iść i to wszystko przemyśleć.- odeszłam od stolika zabrałam swoją kurtke i wyszłam czułam gniew ale i smutek , nie chciałam go ranić Bartek był bardzo mi bliski . Gdy tak szłam i myslałam o tym wszytskim zadzwonił do mnie telefon.Ilona do mnie dzwoniła , nie miałam ochoty z nią teraz rozmawiać wyciszyłam telefon i włożyłam do torby.
Gdy wróciłam do domu nie mogłam o tym przstać myśleć , może powinnam znim lepiej pogadać , ale o czym jak ja sama nie wiem co do niego czuję .
Byłam zmęczona godzina była 22:11 . Włączyłam laptopa sprawdziłam facebooka , miałam pełno wiadomosci od Ilony nie chciało mi się ich wszytskich czytac więc zamknęłam komputer i włączyłam tv. Przęłaczałam z kanału na kanał nic ciekawego nie było w telewizji , nagle napotkałam na jakiś film o kowbojach . Poszłam do kuchni zrobiłam sobie popcorn i nalałam soku do szklanki przyniosłam poduszke i koc z sypialni i płożyłam się na kanapie obejrzałam film i zasnęłam na kanapie .
Nagle obudził mnie telefon , była 3 w nocy .
- Kto normalny dzwoni do ludzi o tej poże !- byłam zmęczona i zła na osobę która właśnie mnie obudziła.
Nagle zauważyłam że to Bartman , zdziwiłam coś się stało że o tej poże do mnie dzwoni.
-Halo . Coś się stało ? - zapytałam niepewnym głosem .
-Nie, zrobisz coś dla mnie.
- Jest 3 w nocy nie możesz poczekać z tym do jutra .
- Nie mogę . Wyjć na balkon .
Wyszłam na balkon i zauważyłam pełnie księżyca .To było piękne .
- I jak ? - zapytał się Bartman .
- łał to jest cudowne .
- No a teraz popatrz na dół.
W dole zauważyłam Zibiego w piżamie , z filmem , pizzą , i 2 litrową colą .
-Mogę wejść !- zawołał głośno
-Cicho bo sąsiadów obudzisz. Wchoć.
Ubrałam kapcie i poszłam ZB9 otworzyć dzwi.
-Jak dobrze wiem to normalni ludzie już śpią o tej poże , i my chyba byliśmy umówieni na juro na 19:00 a nie na 3 w nocy .
- Wybacz , ale strasznie mi się nudziło .
-Nudziło powiadasz .
-No tak troche - uśmiechną się do mnie pocałował mnie w policzek i poszedł włączyć film .
-No dobra no to co będziemy oglądać- Zapytałam kiedy już zamknęłam dzwi na klucz.
- Emmm pamiętnik .
- Poczekaj ten romantyczny film ? zgadza się ?- zapytałam nie pewnie , no sorry bardzo ale od kiedy takie chłopy chcą oglądać takie romansidła ?.
-Tak zgadza się . Podasz mi szklanke i talerzyk ?.
- Tak pewnie- w tej chwili zachował się jakbyśmy byli już parą od 3 lat a znaliśmy się dopiero kilka tygodni .
Podałam mu talerzyk ze szklanką usiadłam koło niego ,Zibi właczył film i oglądaliśmy w spokoju do pewnej chwili.
Znow zadzwoniła telefon tym razem był to Bartek .Po co on do mnie dzwoni w nocy .Nieodebrałam , postanowiłam że pogadam z nim o tym jutro
- Kto to spytał.
- Bartek..
- Bartek ? o tej poże ciekawe czego chciał.
- Nie wiem jakoś mnie to nie interesuje .Możemy już oglądać film ?.
- Tak pewnie ale wiesz jak chcesz oczymć pogadać to wal śmiło jasne ?.
-Ok , dzieki miły jesteś.
Bartman uśmiechną się szeroko i przytulił mnie .
- Coś podać ? -zapytał sie mnie młody kelner.
-Poprosze wode .
- Już się robi.
Kiedy kelner poszedł mój wzrok ponownie spoczął na Bartku.
-Więc jak mogę spytać oco chodziło z tym liscikiem bo nie rozumiem.
-Nikola ja nadal coś do ciebie czuję ... ja nie mogę o tobie przestać myśleć.
-Bartek to było tyle lat temu wogóle nie utrzymaliśmy razem kontaktu i ty nadal coś do mnie czujez? .
- Nikola , to może jest za szybko wyznane...
- Za szybko widzisz mnie dopiero kila tygodznie i już mi mówisz takie żeczy .- nie dałam mu dokończyć zdania jestem zła że do tego doszło ja nie wiem co mam o tym myśleć nie wiem co ja do niego czuje , jest jeszcze Zibi w nim jestm zakochana , a Kurek nie wiem , nie wiem co o tym mam myśleć.
- Przepraszam cię nie powinienem ci tego mówić .
- Chyba masz racje wiesz to się dzieje za szybko ja nie wiem Bartek co ja mam teraz robić ... przepraszam ale ja muszę iść i to wszystko przemyśleć.- odeszłam od stolika zabrałam swoją kurtke i wyszłam czułam gniew ale i smutek , nie chciałam go ranić Bartek był bardzo mi bliski . Gdy tak szłam i myslałam o tym wszytskim zadzwonił do mnie telefon.Ilona do mnie dzwoniła , nie miałam ochoty z nią teraz rozmawiać wyciszyłam telefon i włożyłam do torby.
Gdy wróciłam do domu nie mogłam o tym przstać myśleć , może powinnam znim lepiej pogadać , ale o czym jak ja sama nie wiem co do niego czuję .
Byłam zmęczona godzina była 22:11 . Włączyłam laptopa sprawdziłam facebooka , miałam pełno wiadomosci od Ilony nie chciało mi się ich wszytskich czytac więc zamknęłam komputer i włączyłam tv. Przęłaczałam z kanału na kanał nic ciekawego nie było w telewizji , nagle napotkałam na jakiś film o kowbojach . Poszłam do kuchni zrobiłam sobie popcorn i nalałam soku do szklanki przyniosłam poduszke i koc z sypialni i płożyłam się na kanapie obejrzałam film i zasnęłam na kanapie .
Nagle obudził mnie telefon , była 3 w nocy .
- Kto normalny dzwoni do ludzi o tej poże !- byłam zmęczona i zła na osobę która właśnie mnie obudziła.
Nagle zauważyłam że to Bartman , zdziwiłam coś się stało że o tej poże do mnie dzwoni.
-Halo . Coś się stało ? - zapytałam niepewnym głosem .
-Nie, zrobisz coś dla mnie.
- Jest 3 w nocy nie możesz poczekać z tym do jutra .
- Nie mogę . Wyjć na balkon .
Wyszłam na balkon i zauważyłam pełnie księżyca .To było piękne .
- I jak ? - zapytał się Bartman .
- łał to jest cudowne .
- No a teraz popatrz na dół.
W dole zauważyłam Zibiego w piżamie , z filmem , pizzą , i 2 litrową colą .
-Mogę wejść !- zawołał głośno
-Cicho bo sąsiadów obudzisz. Wchoć.
Ubrałam kapcie i poszłam ZB9 otworzyć dzwi.
-Jak dobrze wiem to normalni ludzie już śpią o tej poże , i my chyba byliśmy umówieni na juro na 19:00 a nie na 3 w nocy .
- Wybacz , ale strasznie mi się nudziło .
-Nudziło powiadasz .
-No tak troche - uśmiechną się do mnie pocałował mnie w policzek i poszedł włączyć film .
-No dobra no to co będziemy oglądać- Zapytałam kiedy już zamknęłam dzwi na klucz.
- Emmm pamiętnik .
- Poczekaj ten romantyczny film ? zgadza się ?- zapytałam nie pewnie , no sorry bardzo ale od kiedy takie chłopy chcą oglądać takie romansidła ?.
-Tak zgadza się . Podasz mi szklanke i talerzyk ?.
- Tak pewnie- w tej chwili zachował się jakbyśmy byli już parą od 3 lat a znaliśmy się dopiero kilka tygodni .
Podałam mu talerzyk ze szklanką usiadłam koło niego ,Zibi właczył film i oglądaliśmy w spokoju do pewnej chwili.
Znow zadzwoniła telefon tym razem był to Bartek .Po co on do mnie dzwoni w nocy .Nieodebrałam , postanowiłam że pogadam z nim o tym jutro
- Kto to spytał.
- Bartek..
- Bartek ? o tej poże ciekawe czego chciał.
- Nie wiem jakoś mnie to nie interesuje .Możemy już oglądać film ?.
- Tak pewnie ale wiesz jak chcesz oczymć pogadać to wal śmiło jasne ?.
-Ok , dzieki miły jesteś.
Bartman uśmiechną się szeroko i przytulił mnie .
piątek, 26 października 2012
Rozdział 6.
Kiedy dotarliśmy na miejsce Bartman kazał mi zmknąć oczy i trzymać mocno go za ręce.
-Już ?- pytałam z niecierpliwoscią.
-Już prawie prawie jeszcze dwa kroki.
Nagle poczułam lekki ale przyjemny wiaterek .
- Otwórz oczy .
Otworzyłam oczy i widziałam całe miasto było pięknie nie wiedziałam że jest tu takie miejsce.
-łał tu jest cudownie-uśmiechnęłam się do niego.
- Co nie lubię tu przychodzić kiedy jestem zły lub smutny albo jak musze coś przmyśleć.
Tak bardz chciałam się o niego przytulić poczuć jego i jego perfumy , ale niestety musiała mi narazie wystarczyć jego dłoń nadal mnie trzymał nie puszczał mnie.
-Przepraszam nadal cię trzymam .-i nagle Bartman puscił moją dłoń.
-Nic nie szkodi -zawiedziona że puśćił moją rękę usiadłam na ławce i włożyłam ręce do kieszeni.
-Nikola.- Zapytał się ZB9.
-Słucham.
- Czy dałabyś się wyciągnąć jutro do kina i na kolację ?.-zapytał nie śmiało i usiadł koło mnie.
Byłam w szoku że mnie o to poprosił byłam w siódmym niebie.
-Będę zaszczycona -i uśmięchnęłam się do niego .
-To super mogę po ciebie zajechać jutro o 19:00 ?
-Pewnie będę czekać .
Siedzieliśmy tak z pół godziny i gadaliśmy o siatkówce dużo nas łączyło ta sama muzyka , siatkówka , pozycja .Uwielbiałam go .
-Wiesz musisz kiedyś wpaść na nasz trening nie wiesz co jutro o 15 wpadnij na hale i wtedy pograz z nami .
-Było by super a trener się zgodzi . spytałam z krzywą miną .
-Przeciesz gramy w tym samym klubie to dlaczego nie .
-Ok więc pryjdę i zobaczysz skopie tobie i Bartkowi tyłek .
-Tak chciałąbyś .
-Chciałabym ? Przyznaj mi racje że to ja jestem lepsza od ciebie w ataku .
- Nie ma mowy .- Odpowiedział Bartman.
Gadaliśmy tak ze sobą bardzo długo ale nie stety zbliżała się już godzina 18:00 a ja już powinnam być dawno w domu przebrana najedzona .
- Wiesz ja już muszę się zbierać .- powiedziałam do Zibiego.
-Rozumiem, odprowadzić cię ?.-spytał nie śmiało .
- Jak możesz .
I ruszyliśmy .Całą droge przegadaliśmy .Miło z Zibim spędziałam czas .
-Dzięki że mnie odprowadziłeś bawiłam się świetnie z tobą .
-Dziękuje i nawzajem więc co do zobaczenia jutro na treningu ? - Bartman puścił do mnie oczko .
-Oczywiście szykuj się na łomot .- zaśmiałam się .
Zibi mnie przytulił a ja jego nie miałam zamiaru go puszczać był taki sliny i ciepły a jego perfumy to już do końca mnie przenosiły w raj .Kiedy mnie puścił uśmiechną się do mnie i poszedł.
Kiedy weszłam do klatki i wyciągałam klucze z bluzy zauważyłam liścik w moich dzwiach i jedną czerwoną róże przed dzwiami .Wyciągnęłam karteczkę i przeczytałam.
"Nikola nigdy o tobie nie zapomniałem i ciągle o tobię myślę .Spotkajmy się w kawiarence " Pod różą dzisiaj o 21:00 "
Bartek
Byłam w szoku że Kurek mógł zrobić coś takiego .Była godzina 18:45 nie wiedziałam czy mam iść na te spotkanie z Bartkiem wachałam się , ale postanowiłam że pójdę poszłam się umyć przebrałam w ładnie ubrania w dzinsową spudniece ,czarne, leginsy do tego czerwoną bluzkę.Umalowałam się i ułożyłam włosy w niechlujnego koka i byłam gotowa.Spojrzałam na zegarek była godzina 20:30 . Kawiarenka była niedaleko mojego mieszkania więc zanim wyszłam napiłam się pomarańczowego soku i wyszłam na spotkanie z Bartkiem . W głowie siedziały mi jego słowa nie mogła tego zrozumieć.Nagle zuważyłam Kurka jak siedzi przy stoliku i czeka na mnie .
Weszłam do środka rozebrałam się powiesiłam kurtke na wieszaku i usiadłam na przeciwko Bartka.
-Już ?- pytałam z niecierpliwoscią.
-Już prawie prawie jeszcze dwa kroki.
Nagle poczułam lekki ale przyjemny wiaterek .
- Otwórz oczy .
Otworzyłam oczy i widziałam całe miasto było pięknie nie wiedziałam że jest tu takie miejsce.
-łał tu jest cudownie-uśmiechnęłam się do niego.
- Co nie lubię tu przychodzić kiedy jestem zły lub smutny albo jak musze coś przmyśleć.
Tak bardz chciałam się o niego przytulić poczuć jego i jego perfumy , ale niestety musiała mi narazie wystarczyć jego dłoń nadal mnie trzymał nie puszczał mnie.
-Przepraszam nadal cię trzymam .-i nagle Bartman puscił moją dłoń.
-Nic nie szkodi -zawiedziona że puśćił moją rękę usiadłam na ławce i włożyłam ręce do kieszeni.
-Nikola.- Zapytał się ZB9.
-Słucham.
- Czy dałabyś się wyciągnąć jutro do kina i na kolację ?.-zapytał nie śmiało i usiadł koło mnie.
Byłam w szoku że mnie o to poprosił byłam w siódmym niebie.
-Będę zaszczycona -i uśmięchnęłam się do niego .
-To super mogę po ciebie zajechać jutro o 19:00 ?
-Pewnie będę czekać .
Siedzieliśmy tak z pół godziny i gadaliśmy o siatkówce dużo nas łączyło ta sama muzyka , siatkówka , pozycja .Uwielbiałam go .
-Wiesz musisz kiedyś wpaść na nasz trening nie wiesz co jutro o 15 wpadnij na hale i wtedy pograz z nami .
-Było by super a trener się zgodzi . spytałam z krzywą miną .
-Przeciesz gramy w tym samym klubie to dlaczego nie .
-Ok więc pryjdę i zobaczysz skopie tobie i Bartkowi tyłek .
-Tak chciałąbyś .
-Chciałabym ? Przyznaj mi racje że to ja jestem lepsza od ciebie w ataku .
- Nie ma mowy .- Odpowiedział Bartman.
Gadaliśmy tak ze sobą bardzo długo ale nie stety zbliżała się już godzina 18:00 a ja już powinnam być dawno w domu przebrana najedzona .
- Wiesz ja już muszę się zbierać .- powiedziałam do Zibiego.
-Rozumiem, odprowadzić cię ?.-spytał nie śmiało .
- Jak możesz .
I ruszyliśmy .Całą droge przegadaliśmy .Miło z Zibim spędziałam czas .
-Dzięki że mnie odprowadziłeś bawiłam się świetnie z tobą .
-Dziękuje i nawzajem więc co do zobaczenia jutro na treningu ? - Bartman puścił do mnie oczko .
-Oczywiście szykuj się na łomot .- zaśmiałam się .
Zibi mnie przytulił a ja jego nie miałam zamiaru go puszczać był taki sliny i ciepły a jego perfumy to już do końca mnie przenosiły w raj .Kiedy mnie puścił uśmiechną się do mnie i poszedł.
Kiedy weszłam do klatki i wyciągałam klucze z bluzy zauważyłam liścik w moich dzwiach i jedną czerwoną róże przed dzwiami .Wyciągnęłam karteczkę i przeczytałam.
"Nikola nigdy o tobie nie zapomniałem i ciągle o tobię myślę .Spotkajmy się w kawiarence " Pod różą dzisiaj o 21:00 "
Bartek
Byłam w szoku że Kurek mógł zrobić coś takiego .Była godzina 18:45 nie wiedziałam czy mam iść na te spotkanie z Bartkiem wachałam się , ale postanowiłam że pójdę poszłam się umyć przebrałam w ładnie ubrania w dzinsową spudniece ,czarne, leginsy do tego czerwoną bluzkę.Umalowałam się i ułożyłam włosy w niechlujnego koka i byłam gotowa.Spojrzałam na zegarek była godzina 20:30 . Kawiarenka była niedaleko mojego mieszkania więc zanim wyszłam napiłam się pomarańczowego soku i wyszłam na spotkanie z Bartkiem . W głowie siedziały mi jego słowa nie mogła tego zrozumieć.Nagle zuważyłam Kurka jak siedzi przy stoliku i czeka na mnie .
Weszłam do środka rozebrałam się powiesiłam kurtke na wieszaku i usiadłam na przeciwko Bartka.
środa, 3 października 2012
Rozdział 5.
Gdy chłopaki poszli zaczęłam sprzątać po nich i myśleć o poprzedniej nocy .Nie wiedziałam co mam robić usiadłam przy stole i mówiłam sama do siebie.
-Jak to możliwe ? Jak to możliwe jest zakochać się w dwóch chłopakach ? I to na dodatek oni są przyjaciółmi .
- Dobra dobra , co ja mam teraz zrobić?
- Przeciesz ja wogóle nie znam Zibiego A Bartek ? , A z Bartkiem byliśmy przyjaciółmi jako dzieciaki wogóle go nie znam teraz.
Nagle zadzwonił telefona. To była mama.
- Hej mamo coś się stało ?
-Nie nic a co już nawet nie można do córki zadzwonić i się zapytać co u niej słychać ?.
- Nie no można można .
-Więc jak się masz ?.
- A dobrze wiesz mamo mogę do ciebie zadzwonić póżniej , teraz zabardzo nie mam czasu ?.
- Dobrze oczywiście , Córciu czy coś się dzieje jak tak to mi powiec.
- Nie nic się nie dzieje poprostu muszę iść na trening .
-Aha no dobrze .
-Pa mamo kocham cię .
Gdy rozłączyłam się z mamo poszłam się przebrać . I poszłam biegać.Myślałam że chociasz na chiwle zapomnę o chłopakach.Ale niestety nic mi to w tym nie pomogło.Gdy tak biegłam i myślałam nagle wpadłam na kogoś .
-Oj przepraszam nie chciałam , nic panu nie jest ?.
-Nie wszystko jest ok.
-Zibi to ty nie poznałam cię.- byłam w szoku że akurat na niego musiałam wpaść.
-No ja ciebie też , biegasz ? .
- Tak Zawsze rano przed treningiem - uśmięchnęłam się do niego , a on do mnnie.
-Masz może czas teraz ?-spytał się mnie.
-Zależy na co -zaśmiałam się - nie no mam.
-To choć ze mną pokaże ci fajne miejsce . - uśmiechnął się do mnie i złapał mnie za ręke,
Poczułam motylki w brzuchu ,kiedy mnnie wziął za ręke.
-Przepraszam ,mogę ? - spojrzał się na moją ręke.
-Tak pewnie - odpowiedziałam mu lekko zarumieniona.
Szliśmy dość długo ale miło spendzaliśmy razem ten chwile .
-Lubię cię wiesz - powiedził do mnie i wziął mnie za ręce i patrz mi się głęboko w oczy.
-Ja ciebie też.-uśmiechnęłam się do niego.
-Choć to już nie daleko.
- ok to choćmy.
Trochę krótki ale następne będą dłuższe , Przpraszam że tak długo nie pisałam nie miałam weny i czasu :)
Cytat:
" Nigdy nie pozwól , aby ktoś zniszczył twoje marzenia ! "
- Arkadiusz Gołaś
-Jak to możliwe ? Jak to możliwe jest zakochać się w dwóch chłopakach ? I to na dodatek oni są przyjaciółmi .
- Dobra dobra , co ja mam teraz zrobić?
- Przeciesz ja wogóle nie znam Zibiego A Bartek ? , A z Bartkiem byliśmy przyjaciółmi jako dzieciaki wogóle go nie znam teraz.
Nagle zadzwonił telefona. To była mama.
- Hej mamo coś się stało ?
-Nie nic a co już nawet nie można do córki zadzwonić i się zapytać co u niej słychać ?.
- Nie no można można .
-Więc jak się masz ?.
- A dobrze wiesz mamo mogę do ciebie zadzwonić póżniej , teraz zabardzo nie mam czasu ?.
- Dobrze oczywiście , Córciu czy coś się dzieje jak tak to mi powiec.
- Nie nic się nie dzieje poprostu muszę iść na trening .
-Aha no dobrze .
-Pa mamo kocham cię .
Gdy rozłączyłam się z mamo poszłam się przebrać . I poszłam biegać.Myślałam że chociasz na chiwle zapomnę o chłopakach.Ale niestety nic mi to w tym nie pomogło.Gdy tak biegłam i myślałam nagle wpadłam na kogoś .
-Oj przepraszam nie chciałam , nic panu nie jest ?.
-Nie wszystko jest ok.
-Zibi to ty nie poznałam cię.- byłam w szoku że akurat na niego musiałam wpaść.
-No ja ciebie też , biegasz ? .
- Tak Zawsze rano przed treningiem - uśmięchnęłam się do niego , a on do mnnie.
-Masz może czas teraz ?-spytał się mnie.
-Zależy na co -zaśmiałam się - nie no mam.
-To choć ze mną pokaże ci fajne miejsce . - uśmiechnął się do mnie i złapał mnie za ręke,
Poczułam motylki w brzuchu ,kiedy mnnie wziął za ręke.
-Przepraszam ,mogę ? - spojrzał się na moją ręke.
-Tak pewnie - odpowiedziałam mu lekko zarumieniona.
Szliśmy dość długo ale miło spendzaliśmy razem ten chwile .
-Lubię cię wiesz - powiedził do mnie i wziął mnie za ręce i patrz mi się głęboko w oczy.
-Ja ciebie też.-uśmiechnęłam się do niego.
-Choć to już nie daleko.
- ok to choćmy.
Trochę krótki ale następne będą dłuższe , Przpraszam że tak długo nie pisałam nie miałam weny i czasu :)
Cytat:
" Nigdy nie pozwól , aby ktoś zniszczył twoje marzenia ! "
- Arkadiusz Gołaś
wtorek, 24 lipca 2012
Rozdział 4
-No jesteśmy na miejscu - powiedział uśmiechnięty Kurek .
-Cool .- z lekkim uśmiechem na ustach odpowiedziałam mu.
Popatrzyłam się na Zibiego ale on wogóle nie zwracał na mnie uwagi czułam się dziwnie strasznie chciałam go bliżej poznać ,ale coś czuje że on zabardzo tego nie chce .
-Wyszłam z samochodu zamknęłam drzwi i poszłam za chłopakami.
-Dość duży jest ten klub.
-No troszeczke. - mrukną Zibi.
-To jest akurat mój ulubiony klub z Zibim przesiadujemy tu co dziennie , choć - Bartek załapał moja dłoń i zaciągnął do stolika przy którym mieliśmy siedzieć.
-Wy tu poczekajcie i pogadajcie a ja skocze po coś do picia. Po tych słowach Kurek zaginął gdzieś w tlumie ludzi.
Gdy siedziałam tak sam na sam z przystojniakiem strasznie bałam się do niego zagadać , cisza między nami trwała dość długo.
-Interesujesz się może sportem.- Zapytał mnie kolega.
No nareszcie!, pomyślałam w duchu odezawł się .
-Tak jestem siatkarką odkąd skończyłam 15 lat .A ty ?
- Też jestem siatkarzem .Razem z Bartkiem gram w Skrze i jestem reprezentantem Polski .
-Naprawde ?! - krzyknęłam że aż ludzie z bocznego stolika popatrzyli się na mnie.
-Upp sorry. Też bym bardzo chciała się dostać do reprezentacji .
-Napewno kiedyś tam zagrasz dopiero co przyleciałaś do Polski więc napewno niedługo cię zobaczą.-uśmiechnął się do mniet tak że aż mi się zrobiło gorąco.
-No jestem . Widzę że się nie nudziliście kiedy poszłem.
-No nie . Gadamy o siatkówce.- wzięłam drinki które nam zamówił Kuraś , i dalej gadaliśmy o sporcie który tak bardzo kochamy .
- Dobra koniec tej gadki. Czy mogę cię prosić do tańca ?- Zapytał Bartek.
- Z przyjemnością - odpowiedziłam mu i podałam mu moją dłoń.
Byłam już dość dużo wypita więc nie patrzyłam jak tańcze nagle się zachwiałam i upadałam w ramiona Kurka.
-Oj przepraszam niezdara ze mnie.
-Nic się nie stało - Nadal mnie trzymał w swoich umięśnionych ramionach.
Kiedy zbliżał się do mych ust żeby je pocałować nagle zjawił się Zibi.
-Upss to ja może wam nie będę przeszkadzał ?. -Spytał Przstojniak o brązowych oczach który nie zabardzo wyglądał na zadowolnego.
-Nie nie , nie przeszkadzasz Bartek mnie złapał bo już za dużo wypiłam .
-Choć usiądziemy na chwile .
- Spoko . - Po tych słowach od kleiłam się od Bartka i ruszyłam w strone naszego stolika.
-Zibi następny taniec tańcze z tobą .
-Ze mną ?- spytła zdiwiony.
-No chyba nie z kanapą.
-Ja nie umiem tańczyć .
-Weź skończ ja też nie , ale zawsze jest fajnie się powygłupiać .-Uśmiechęłam się do neigo i patrzyłam mu się w oczy a on mi .
-Dobra zgadzam się ale tylko jeden taniec .
-Zgoda .
Po tańcu z Zibim strasznie się zmęczyłam i za dużo wypiłam miałam już dość.
-Hej chłopaki ja już mam dość odprowadzicie mnie do domu ?
-No pewnie.
Zabrałam swoje rzeczy i wyszliśmy z klubu.
Po pewnym czasie dotarliśmy do domu.
-Wielkie dzięki , sama napewno bym nie doszła.
-Nie ma za co, fajnie się bawiliśmy.- opdpowiedział mi Zbigniew.,
-A może chcecie się przespać u mnie w pokoju gościnnym tak się właśnie składa że mam dwa łóżka tam .
Chłopacy niezbyt dobrze wyglądali więc postanowiłam że ich przenocuje.
-No dobra , tak na prawde to sam nie jestem pewien czy bym doszedł do domu na własnych nogach .-Zaśmiał się lekko Kurek.
Dałam chłopakom pościel i pokazałam gdzie będą spali.Przyjaciele poszli spać odrazu .
A ja ? A ja poszłam się przebrać zmyć makijaż i rozczesać włosy i po chwili sama już leżałam w łóżku. Długo nie mogłam zasnąć z myśla że nie mało co pocałowałam mojego kolege . Kolegę ? a może coś więcej ? To nie możliwe . Nie tak nie może być zakochałam się w Zibim i w Kurku w dwóch najlepszych kumplach. Jak to mogło się stać!?.
Oduziłam się wcześnie rano żeby zrobić śniadanie chłopakom .
-Co by im tu uszykować?- zastanawiałąm się z 5 min i nic mi do głowy nie przychodziło.
Nagle w telewizii zobaczyłam jajka z beconem .
-Boże jak dobrze mieć telewizje .
Zabrałam się do roboty wyciągnęłąm patelnie olej i reszte składników które mi były potrzebne.
Po chwili na tależu były jajka z bekonem gotowe.
-Dobra pora teraz obudzić chłopaków .
Otworzyłam lekko drzwi i przyglądałam się jak spią .
-Ooo jak słodko ale niestety trzeba przerwać ten sen .- z chytrym uśmieszkiem zakradłam sie do łóżka Bartka. i położyłam rękę na jego twarzy.
-Hejj pora wstawać ,śniadanie gotowe.-Szeptałam do Bartka żeby nei obudzić Zibiego który jeszcze słodko chrapał.
-Hejj - z uśmiechem na buzi wziął moją rękę i pocałował ją. Zarumieniłam się lekko.
-Już wstaje.
Teraz poszłam do Zibiego . Bałam się go dotknąć nie wiedziłam jak zareaguje , ale postanowiłam zaryzykować.
Położyłam dłoń na jego policzku i zaczęłam do niego szeptać żeby wstał.
-No już już zaraz wstaje .
-No szybko bo jajecznica czeka.
-No już idę.
Jak przyszłam do Kuchni Kurek już jadł.
-Dobra ta twoja jajecznica .
-A dziękuje dziękuje.-uśmięchnęłam się szeroko.
Po chwili przyszedł Zibi .
-Dzień Dobry.
-No hej hej śpiochu - odpowiedziałam mu.
-Siema legacie choć jedz wiesz jakie dobre .
Zaśmiałam się lekko gdzy chłopacy zjedli postanowil iść już do domu. Pożegnałam ich ciepło i poszłam się umyć.
Cytat:
" Siatkówka to takie puzzle, w których każdy element musi do siebie pasować."
Autor: Krzysztof Ignaczak.
Troche długi ale nei wiedziłam jak go zakończyć :) Troche mi się on sie składa , ale wstawiam go taki jaki jest :).
-Cool .- z lekkim uśmiechem na ustach odpowiedziałam mu.
Popatrzyłam się na Zibiego ale on wogóle nie zwracał na mnie uwagi czułam się dziwnie strasznie chciałam go bliżej poznać ,ale coś czuje że on zabardzo tego nie chce .
-Wyszłam z samochodu zamknęłam drzwi i poszłam za chłopakami.
-Dość duży jest ten klub.
-No troszeczke. - mrukną Zibi.
-To jest akurat mój ulubiony klub z Zibim przesiadujemy tu co dziennie , choć - Bartek załapał moja dłoń i zaciągnął do stolika przy którym mieliśmy siedzieć.
-Wy tu poczekajcie i pogadajcie a ja skocze po coś do picia. Po tych słowach Kurek zaginął gdzieś w tlumie ludzi.
Gdy siedziałam tak sam na sam z przystojniakiem strasznie bałam się do niego zagadać , cisza między nami trwała dość długo.
-Interesujesz się może sportem.- Zapytał mnie kolega.
No nareszcie!, pomyślałam w duchu odezawł się .
-Tak jestem siatkarką odkąd skończyłam 15 lat .A ty ?
- Też jestem siatkarzem .Razem z Bartkiem gram w Skrze i jestem reprezentantem Polski .
-Naprawde ?! - krzyknęłam że aż ludzie z bocznego stolika popatrzyli się na mnie.
-Upp sorry. Też bym bardzo chciała się dostać do reprezentacji .
-Napewno kiedyś tam zagrasz dopiero co przyleciałaś do Polski więc napewno niedługo cię zobaczą.-uśmiechnął się do mniet tak że aż mi się zrobiło gorąco.
-No jestem . Widzę że się nie nudziliście kiedy poszłem.
-No nie . Gadamy o siatkówce.- wzięłam drinki które nam zamówił Kuraś , i dalej gadaliśmy o sporcie który tak bardzo kochamy .
- Dobra koniec tej gadki. Czy mogę cię prosić do tańca ?- Zapytał Bartek.
- Z przyjemnością - odpowiedziłam mu i podałam mu moją dłoń.
Byłam już dość dużo wypita więc nie patrzyłam jak tańcze nagle się zachwiałam i upadałam w ramiona Kurka.
-Oj przepraszam niezdara ze mnie.
-Nic się nie stało - Nadal mnie trzymał w swoich umięśnionych ramionach.
Kiedy zbliżał się do mych ust żeby je pocałować nagle zjawił się Zibi.
-Upss to ja może wam nie będę przeszkadzał ?. -Spytał Przstojniak o brązowych oczach który nie zabardzo wyglądał na zadowolnego.
-Nie nie , nie przeszkadzasz Bartek mnie złapał bo już za dużo wypiłam .
-Choć usiądziemy na chwile .
- Spoko . - Po tych słowach od kleiłam się od Bartka i ruszyłam w strone naszego stolika.
-Zibi następny taniec tańcze z tobą .
-Ze mną ?- spytła zdiwiony.
-No chyba nie z kanapą.
-Ja nie umiem tańczyć .
-Weź skończ ja też nie , ale zawsze jest fajnie się powygłupiać .-Uśmiechęłam się do neigo i patrzyłam mu się w oczy a on mi .
-Dobra zgadzam się ale tylko jeden taniec .
-Zgoda .
Po tańcu z Zibim strasznie się zmęczyłam i za dużo wypiłam miałam już dość.
-Hej chłopaki ja już mam dość odprowadzicie mnie do domu ?
-No pewnie.
Zabrałam swoje rzeczy i wyszliśmy z klubu.
Po pewnym czasie dotarliśmy do domu.
-Wielkie dzięki , sama napewno bym nie doszła.
-Nie ma za co, fajnie się bawiliśmy.- opdpowiedział mi Zbigniew.,
-A może chcecie się przespać u mnie w pokoju gościnnym tak się właśnie składa że mam dwa łóżka tam .
Chłopacy niezbyt dobrze wyglądali więc postanowiłam że ich przenocuje.
-No dobra , tak na prawde to sam nie jestem pewien czy bym doszedł do domu na własnych nogach .-Zaśmiał się lekko Kurek.
Dałam chłopakom pościel i pokazałam gdzie będą spali.Przyjaciele poszli spać odrazu .
A ja ? A ja poszłam się przebrać zmyć makijaż i rozczesać włosy i po chwili sama już leżałam w łóżku. Długo nie mogłam zasnąć z myśla że nie mało co pocałowałam mojego kolege . Kolegę ? a może coś więcej ? To nie możliwe . Nie tak nie może być zakochałam się w Zibim i w Kurku w dwóch najlepszych kumplach. Jak to mogło się stać!?.
Oduziłam się wcześnie rano żeby zrobić śniadanie chłopakom .
-Co by im tu uszykować?- zastanawiałąm się z 5 min i nic mi do głowy nie przychodziło.
Nagle w telewizii zobaczyłam jajka z beconem .
-Boże jak dobrze mieć telewizje .
Zabrałam się do roboty wyciągnęłąm patelnie olej i reszte składników które mi były potrzebne.
Po chwili na tależu były jajka z bekonem gotowe.
-Dobra pora teraz obudzić chłopaków .
Otworzyłam lekko drzwi i przyglądałam się jak spią .
-Ooo jak słodko ale niestety trzeba przerwać ten sen .- z chytrym uśmieszkiem zakradłam sie do łóżka Bartka. i położyłam rękę na jego twarzy.
-Hejj pora wstawać ,śniadanie gotowe.-Szeptałam do Bartka żeby nei obudzić Zibiego który jeszcze słodko chrapał.
-Hejj - z uśmiechem na buzi wziął moją rękę i pocałował ją. Zarumieniłam się lekko.
-Już wstaje.
Teraz poszłam do Zibiego . Bałam się go dotknąć nie wiedziłam jak zareaguje , ale postanowiłam zaryzykować.
Położyłam dłoń na jego policzku i zaczęłam do niego szeptać żeby wstał.
-No już już zaraz wstaje .
-No szybko bo jajecznica czeka.
-No już idę.
Jak przyszłam do Kuchni Kurek już jadł.
-Dobra ta twoja jajecznica .
-A dziękuje dziękuje.-uśmięchnęłam się szeroko.
Po chwili przyszedł Zibi .
-Dzień Dobry.
-No hej hej śpiochu - odpowiedziałam mu.
-Siema legacie choć jedz wiesz jakie dobre .
Zaśmiałam się lekko gdzy chłopacy zjedli postanowil iść już do domu. Pożegnałam ich ciepło i poszłam się umyć.
Cytat:
" Siatkówka to takie puzzle, w których każdy element musi do siebie pasować."
Autor: Krzysztof Ignaczak.
Troche długi ale nei wiedziłam jak go zakończyć :) Troche mi się on sie składa , ale wstawiam go taki jaki jest :).
środa, 18 lipca 2012
Rozdział 3.
Wstałam wcześnie rano tak o koło 6 nad ranem żeby iść na poranne bieganie . Podeszłam do szafy ubrałam swoje spodenki sportowe i bluzke i poszłam jeść.Na śniadanie zjadłam banana i szklanke świeżego soku z pomarańczy . Gdy już chciałam wychodzić zapomniałam wyjąć butów do biegania i wziąść swojego ipoda .
Kiedy byłam już gotowa zamknęłam dzwi i kluczyk schowałam do kiesezni .Założyłam słuchawki na uszy i zbiegłam po schodach . Gdy biegłam dużo myślałam ja wogóle dużo myśle , ale myślałam o nim nie mogłam go zapomnieć . Nie rozumiałam co się ze mną dzieje przeciesz nigdy nikt mi się nie podobał .Ale on ? On był wyjątkowy .Przebiegłam 8 km i stwierdziłam że czas do domu ,wziąść prysznic . Gdy wracałam znalazłam ogłoszenie że jest potrzebny pracownik w super markecie . Przeczytałam uważnie co pisało w ulotce i poszłam pod wskazany adres , gdy dotarłam spytałam się pracującej tam kobiety gdzie mogę zastać szefa . Pani była tak miła że zaprowadziła mnie do niego.
-Dzień dobry .
-Dzień dobry w czym mogę pomóc.?- Spytał starszy mężczyzna .
-Ja w sprawie pracy czytałam ogłoszenie że pan szuka pracownika.
Gadałam z tym panem jeszcze z 30 minut i stwierdził że mnie przyjmnie na okres próbny a jak będę się dobrze sprawować to mnie przyjmie na stałe. Prace miała zacząć od jutra.Bardzo się cieszyłam że tak szybko znalazłam prace myślałam że będzie trudniej. Jak wracałam do domu zrobiłam zakupy żeby zrobić obiad . A na obiad szykowałam Kurczaka w przyprawach . Kiedy wszyszłam ze sklepu zaczął mi dzwonić telefon . Postawiłam zakupy i odebrałam telefon.
-Tak słucham .
-Hej ! Nikola to ja Bartek.
-O Cześć co tam u ciebie sluchować .
-A wszytsko jak najlepiej , słuchaj może chcesz dziś wyjść do klubu na piwo ?.
-A wiesz z chciął bym się wybrała gdzieś .
-O to super wpadne po ciebie i pójdziemy razem .
Podałam Bartoszowi adres gdzie mieszkałam i się pożegnaliśmy.
-Nareszcie w domu !.
Autor: Guillaume Samica
Kiedy byłam już gotowa zamknęłam dzwi i kluczyk schowałam do kiesezni .Założyłam słuchawki na uszy i zbiegłam po schodach . Gdy biegłam dużo myślałam ja wogóle dużo myśle , ale myślałam o nim nie mogłam go zapomnieć . Nie rozumiałam co się ze mną dzieje przeciesz nigdy nikt mi się nie podobał .Ale on ? On był wyjątkowy .Przebiegłam 8 km i stwierdziłam że czas do domu ,wziąść prysznic . Gdy wracałam znalazłam ogłoszenie że jest potrzebny pracownik w super markecie . Przeczytałam uważnie co pisało w ulotce i poszłam pod wskazany adres , gdy dotarłam spytałam się pracującej tam kobiety gdzie mogę zastać szefa . Pani była tak miła że zaprowadziła mnie do niego.
-Dzień dobry .
-Dzień dobry w czym mogę pomóc.?- Spytał starszy mężczyzna .
-Ja w sprawie pracy czytałam ogłoszenie że pan szuka pracownika.
Gadałam z tym panem jeszcze z 30 minut i stwierdził że mnie przyjmnie na okres próbny a jak będę się dobrze sprawować to mnie przyjmie na stałe. Prace miała zacząć od jutra.Bardzo się cieszyłam że tak szybko znalazłam prace myślałam że będzie trudniej. Jak wracałam do domu zrobiłam zakupy żeby zrobić obiad . A na obiad szykowałam Kurczaka w przyprawach . Kiedy wszyszłam ze sklepu zaczął mi dzwonić telefon . Postawiłam zakupy i odebrałam telefon.
-Tak słucham .
-Hej ! Nikola to ja Bartek.
-O Cześć co tam u ciebie sluchować .
-A wszytsko jak najlepiej , słuchaj może chcesz dziś wyjść do klubu na piwo ?.
-A wiesz z chciął bym się wybrała gdzieś .
-O to super wpadne po ciebie i pójdziemy razem .
Podałam Bartoszowi adres gdzie mieszkałam i się pożegnaliśmy.
-Nareszcie w domu !.
Postawiłam siatki w kuchni i rospakowałam je i przygotowałam to co będzie mi potrzebne żeby ugotować obiad.Lecz zanim się zabiore do robienia obiadu poszłam się umyć i przebrać.Z ręcznikiem na głowie zabrałam sie do roboty podłączyłam radio i pogłośniłam na maxa w rytm muzyki przygotowywałam sobie posiłek .Po godzinnie Kurczak był już gotowy .Gdy kończyłam jeść nagle ktos zaczął pukać do mych drzwi .Popatrzylam przez wizjer i zobaczyłam Kurka z tym chłopakiem z którym się zderzyłam .
-Boże przeciesz ja się im tak nie pokaże.- mówiłam sama do siebie .
-Już chwilka już idę-krzyczałam do drzwi .
Pobiegłam szybko do łazienki zdjęłam ręcznik z głowy i ubrałam ciuchy w których miałam iść do klubu .
-No jeszcze perfumy!.
-Ide ide !.-krzyczala do chłopaków.
Otworzyłam dzwi a tam zobaczyłam tego pieknego przystojniaka .
-Prosze właźcie właźcie.-uśmiechałam się miło.
-Hej Niki to jest mów przyjaciel Zbigniew.
-Tak my już się poznaliśmy - mówił Zibi.
Uśmiechnęła, się.
-Ale to nic Zibi jestem-podał mi ręke.
- A ja Nikola miło mi - Kiedy dotkęłam jego dłoni to aż mi motylki w brzuchu zawirowały.
-No to jak już wszyscy się znają to możemy iść prawda ?.
-Nie !- krzyknęłam nie chcący.
-Jestem nie umalowana i moje włośy wyglądają strasznie.
- No co ty ślicznie wyglądasz .
-Bartek daj spokój .
-On mów prawde .
Kiedy Zibi to powiedził zrobiło mi się odrazu gorąco.
-No poczakacie 30 min przeciesz nie śpiesymy się aż tak prawda ?.
-No dobra to idź a my z Zibim sobie pogramy na wii .
-Ok to ja lece nie będę długo .
Boże nigdy bym nie powiedziała że oni się znają nawet do głowy mi to by nie wpadło.
Najpierw wysuszyłam włosy i spiełam je w niechlujniego koka .Potem zaś umalowałam się , rzęsy pomalowałam tuszem i oczy czarną kretka.
-Dobra ja już jestem gotowa możemy iść .
-Uuuu normalnie laka że aż brak słow.
-Weź przestan Kurek.- zrobiłam dziwną mine którą posłałam Bartkowi
-Ubraliśmy buty i kurtki i ruszyliśmy w drogę .
Cytat:
"Siatkówka to mój zawód, ale także radość życia. Jeśli jest mi smutno, nie uśmiecham się, to jak tylko pogram w siatkówkę, wraca mi dobry nastrój."
Autor: Guillaume Samica
Miło by się zrobiło jak bym zobaczyła jakieś komenty :)
poniedziałek, 16 lipca 2012
Rozdział 2.
Gdy przyjechałam na miejsce i sie rospakowałam postanowiłam pzrejść się na hale .Spakowałam swoje żeczy do mojej ulubionej torby z nike i ruszyłam w droge.Gdy szłam przypominały mi się czasy dzieciństwa .
Lubiłam te miejsce nie ja je kochałam .
Po 10 minutach doszłam na miejsce Hala była ogromna już nie mogłam się doczekać kiedy tam wejde i zobacze jak ona wygląda w środku tak bardzo się śpieszyłam że w wejśću wpadłam na kogoś. Dość mocna była ta stłuczka bo wylądowałam na podłodze .
-Przepraszam nic ci się nie stało -spytał się mężczyzna.
Byłam na niego zła i kiedy już chciałam na niego podnieść głoś . Zobaczyłam przystojnego mężczyzne o dużych brązowych oczach był bardzo przystąjny.Zaniemówiłam nie wiedziałam co mam powiedzieć.Patrzyliśmy się na siebie dość długo . Nagle ktoś zaczął wołać Zbigniew gdzie jesteś. Już wtedy wiedziałam jak on się nazywa ten przystojniak strasznie mi się on spodobał.
-Emm przepraszam ale ja już musze iść .- powidziałam lekko odsuwająć się od niego i zaczęłam biec do szatni.Szybko się przegrałam wzięłam swoją piłke i poszłan na sale . Była duża bardzo mi się podobała na takiej jeszcze nie grałam . Zaczęłam robić lekką rozgrzewkę a potem zaczęłam sobie podbijać piłkę . Gdy poczułam że się już dobrze rozgrzałam .
-Dobra teraz zagrywka.- mówiłam sama do siebie.
Kiedy tak sobie grałam sama ze sobą już ponad godzinnę .
Usłyszałam że kotoś wszedł.
-Hej słyszałem jakieś głosy wieć chciałem sprawdzić kto tu jest.
-To tylko ja przeszkadzam ? To ja już możę pójdę .- Zabrałam piłkę i wode i szłam w strone drzwi .
-Nie nie wyganiam cię a też lubie wieczorami sobie przyjść na hale i pograć sam ze sobą i przemyśleć kilka żeczy .
-Czy my się przypadkiem nie znamy .- Ten wysoki chłopak wydawał mi się bardzo znajomy jakbym już go kiedyś widziała.
-My ?- Przyglądał mi się bardzo uwarznie.
-Tak my czy ty nie nazywasz się przypadkiem Bartosz Kurek ?- spytałam nieśmiale.
-Tak to ja . Poczekaj Nikola ! .- krzyknął zaskoczony .
-Tak ! boże lata cię nie widziałam .- i rzuciłam mu sie w ramiona.
Ja i Kurek kiedy mieliśmy po 15 lat chodziliśmy kiedyś razem robiliśmy szpan na podwórku że jesteśmy parą która kocha siatkówkę.
-Co ty tu robisz !? ty nie przypadkiem nie wyjechałaś do Kanady się uczyć ?.
- Tak owszem właśnie dziś wróciłam dostałam propozycje od klubu który właśnie powstał w Bełchatowie .
-Łał to super witaj w klubie ja też gram w PGE Skra Bełchatów. I jestem reprezentantem Polski .
-To jest moje największe marzenie zostać reprezentatka Polski , ale wątpie żebym się kiedyś tam dostała .- powiedziałam mu z krzywiną miną . Gdaliśmy tak z 2 godziny .
-Dobra wiesz co ja musze już spadać .- powiedziałam do Bartka.
-Dobrze rozumiem zmęczona po locie i tak dalej może dasz mi swój numer telefonu to się jeszcze spotkamy na piwo czy coś .- uśmiechną się do mnie .
- Ok ja się zgadzam jak najbardziej.- podałam swój numer przegnałąm się z kolegą i poszłam pod prysznic.
Fajnie było spotkać starego chłopaka i kolege w jednym.
Ale mimo to nie mogłam przestać myśleć o męrzczyźnie na którego wpadłam wiedziałam tylko że nazywa sie Zbigniew . Może Bartek by wiedział więcej na jego temat .
Kiedy wróciłam do domu obejrzałam troche telewizji i poszłam się położyć ale jednak nadal nie mogłam spać myśląć o tym przystojniaku.
Cytat:
" Siatkówka jest to fantastyczny sposób na życie , naprawdę .
Jest to piękna przygoda ,dająca wiele radości nie tylko tych sportowych "
Autor: Łukasz Kadziewicz.
Komentarze mile widziane :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)