Kiedy dotarliśmy na miejsce Bartman kazał mi zmknąć oczy i trzymać mocno go za ręce.
-Już ?- pytałam z niecierpliwoscią.
-Już prawie prawie jeszcze dwa kroki.
Nagle poczułam lekki ale przyjemny wiaterek .
- Otwórz oczy .
Otworzyłam oczy i widziałam całe miasto było pięknie nie wiedziałam że jest tu takie miejsce.
-łał tu jest cudownie-uśmiechnęłam się do niego.
- Co nie lubię tu przychodzić kiedy jestem zły lub smutny albo jak musze coś przmyśleć.
Tak bardz chciałam się o niego przytulić poczuć jego i jego perfumy , ale niestety musiała mi narazie wystarczyć jego dłoń nadal mnie trzymał nie puszczał mnie.
-Przepraszam nadal cię trzymam .-i nagle Bartman puscił moją dłoń.
-Nic nie szkodi -zawiedziona że puśćił moją rękę usiadłam na ławce i włożyłam ręce do kieszeni.
-Nikola.- Zapytał się ZB9.
-Słucham.
- Czy dałabyś się wyciągnąć jutro do kina i na kolację ?.-zapytał nie śmiało i usiadł koło mnie.
Byłam w szoku że mnie o to poprosił byłam w siódmym niebie.
-Będę zaszczycona -i uśmięchnęłam się do niego .
-To super mogę po ciebie zajechać jutro o 19:00 ?
-Pewnie będę czekać .
Siedzieliśmy tak z pół godziny i gadaliśmy o siatkówce dużo nas łączyło ta sama muzyka , siatkówka , pozycja .Uwielbiałam go .
-Wiesz musisz kiedyś wpaść na nasz trening nie wiesz co jutro o 15 wpadnij na hale i wtedy pograz z nami .
-Było by super a trener się zgodzi . spytałam z krzywą miną .
-Przeciesz gramy w tym samym klubie to dlaczego nie .
-Ok więc pryjdę i zobaczysz skopie tobie i Bartkowi tyłek .
-Tak chciałąbyś .
-Chciałabym ? Przyznaj mi racje że to ja jestem lepsza od ciebie w ataku .
- Nie ma mowy .- Odpowiedział Bartman.
Gadaliśmy tak ze sobą bardzo długo ale nie stety zbliżała się już godzina 18:00 a ja już powinnam być dawno w domu przebrana najedzona .
- Wiesz ja już muszę się zbierać .- powiedziałam do Zibiego.
-Rozumiem, odprowadzić cię ?.-spytał nie śmiało .
- Jak możesz .
I ruszyliśmy .Całą droge przegadaliśmy .Miło z Zibim spędziałam czas .
-Dzięki że mnie odprowadziłeś bawiłam się świetnie z tobą .
-Dziękuje i nawzajem więc co do zobaczenia jutro na treningu ? - Bartman puścił do mnie oczko .
-Oczywiście szykuj się na łomot .- zaśmiałam się .
Zibi mnie przytulił a ja jego nie miałam zamiaru go puszczać był taki sliny i ciepły a jego perfumy to już do końca mnie przenosiły w raj .Kiedy mnie puścił uśmiechną się do mnie i poszedł.
Kiedy weszłam do klatki i wyciągałam klucze z bluzy zauważyłam liścik w moich dzwiach i jedną czerwoną róże przed dzwiami .Wyciągnęłam karteczkę i przeczytałam.
"Nikola nigdy o tobie nie zapomniałem i ciągle o tobię myślę .Spotkajmy się w kawiarence " Pod różą dzisiaj o 21:00 "
Bartek
Byłam w szoku że Kurek mógł zrobić coś takiego .Była godzina 18:45 nie wiedziałam czy mam iść na te spotkanie z Bartkiem wachałam się , ale postanowiłam że pójdę poszłam się umyć przebrałam w ładnie ubrania w dzinsową spudniece ,czarne, leginsy do tego czerwoną bluzkę.Umalowałam się i ułożyłam włosy w niechlujnego koka i byłam gotowa.Spojrzałam na zegarek była godzina 20:30 . Kawiarenka była niedaleko mojego mieszkania więc zanim wyszłam napiłam się pomarańczowego soku i wyszłam na spotkanie z Bartkiem . W głowie siedziały mi jego słowa nie mogła tego zrozumieć.Nagle zuważyłam Kurka jak siedzi przy stoliku i czeka na mnie .
Weszłam do środka rozebrałam się powiesiłam kurtke na wieszaku i usiadłam na przeciwko Bartka.
piątek, 26 października 2012
środa, 3 października 2012
Rozdział 5.
Gdy chłopaki poszli zaczęłam sprzątać po nich i myśleć o poprzedniej nocy .Nie wiedziałam co mam robić usiadłam przy stole i mówiłam sama do siebie.
-Jak to możliwe ? Jak to możliwe jest zakochać się w dwóch chłopakach ? I to na dodatek oni są przyjaciółmi .
- Dobra dobra , co ja mam teraz zrobić?
- Przeciesz ja wogóle nie znam Zibiego A Bartek ? , A z Bartkiem byliśmy przyjaciółmi jako dzieciaki wogóle go nie znam teraz.
Nagle zadzwonił telefona. To była mama.
- Hej mamo coś się stało ?
-Nie nic a co już nawet nie można do córki zadzwonić i się zapytać co u niej słychać ?.
- Nie no można można .
-Więc jak się masz ?.
- A dobrze wiesz mamo mogę do ciebie zadzwonić póżniej , teraz zabardzo nie mam czasu ?.
- Dobrze oczywiście , Córciu czy coś się dzieje jak tak to mi powiec.
- Nie nic się nie dzieje poprostu muszę iść na trening .
-Aha no dobrze .
-Pa mamo kocham cię .
Gdy rozłączyłam się z mamo poszłam się przebrać . I poszłam biegać.Myślałam że chociasz na chiwle zapomnę o chłopakach.Ale niestety nic mi to w tym nie pomogło.Gdy tak biegłam i myślałam nagle wpadłam na kogoś .
-Oj przepraszam nie chciałam , nic panu nie jest ?.
-Nie wszystko jest ok.
-Zibi to ty nie poznałam cię.- byłam w szoku że akurat na niego musiałam wpaść.
-No ja ciebie też , biegasz ? .
- Tak Zawsze rano przed treningiem - uśmięchnęłam się do niego , a on do mnnie.
-Masz może czas teraz ?-spytał się mnie.
-Zależy na co -zaśmiałam się - nie no mam.
-To choć ze mną pokaże ci fajne miejsce . - uśmiechnął się do mnie i złapał mnie za ręke,
Poczułam motylki w brzuchu ,kiedy mnnie wziął za ręke.
-Przepraszam ,mogę ? - spojrzał się na moją ręke.
-Tak pewnie - odpowiedziałam mu lekko zarumieniona.
Szliśmy dość długo ale miło spendzaliśmy razem ten chwile .
-Lubię cię wiesz - powiedził do mnie i wziął mnie za ręce i patrz mi się głęboko w oczy.
-Ja ciebie też.-uśmiechnęłam się do niego.
-Choć to już nie daleko.
- ok to choćmy.
Trochę krótki ale następne będą dłuższe , Przpraszam że tak długo nie pisałam nie miałam weny i czasu :)
Cytat:
" Nigdy nie pozwól , aby ktoś zniszczył twoje marzenia ! "
- Arkadiusz Gołaś
-Jak to możliwe ? Jak to możliwe jest zakochać się w dwóch chłopakach ? I to na dodatek oni są przyjaciółmi .
- Dobra dobra , co ja mam teraz zrobić?
- Przeciesz ja wogóle nie znam Zibiego A Bartek ? , A z Bartkiem byliśmy przyjaciółmi jako dzieciaki wogóle go nie znam teraz.
Nagle zadzwonił telefona. To była mama.
- Hej mamo coś się stało ?
-Nie nic a co już nawet nie można do córki zadzwonić i się zapytać co u niej słychać ?.
- Nie no można można .
-Więc jak się masz ?.
- A dobrze wiesz mamo mogę do ciebie zadzwonić póżniej , teraz zabardzo nie mam czasu ?.
- Dobrze oczywiście , Córciu czy coś się dzieje jak tak to mi powiec.
- Nie nic się nie dzieje poprostu muszę iść na trening .
-Aha no dobrze .
-Pa mamo kocham cię .
Gdy rozłączyłam się z mamo poszłam się przebrać . I poszłam biegać.Myślałam że chociasz na chiwle zapomnę o chłopakach.Ale niestety nic mi to w tym nie pomogło.Gdy tak biegłam i myślałam nagle wpadłam na kogoś .
-Oj przepraszam nie chciałam , nic panu nie jest ?.
-Nie wszystko jest ok.
-Zibi to ty nie poznałam cię.- byłam w szoku że akurat na niego musiałam wpaść.
-No ja ciebie też , biegasz ? .
- Tak Zawsze rano przed treningiem - uśmięchnęłam się do niego , a on do mnnie.
-Masz może czas teraz ?-spytał się mnie.
-Zależy na co -zaśmiałam się - nie no mam.
-To choć ze mną pokaże ci fajne miejsce . - uśmiechnął się do mnie i złapał mnie za ręke,
Poczułam motylki w brzuchu ,kiedy mnnie wziął za ręke.
-Przepraszam ,mogę ? - spojrzał się na moją ręke.
-Tak pewnie - odpowiedziałam mu lekko zarumieniona.
Szliśmy dość długo ale miło spendzaliśmy razem ten chwile .
-Lubię cię wiesz - powiedził do mnie i wziął mnie za ręce i patrz mi się głęboko w oczy.
-Ja ciebie też.-uśmiechnęłam się do niego.
-Choć to już nie daleko.
- ok to choćmy.
Trochę krótki ale następne będą dłuższe , Przpraszam że tak długo nie pisałam nie miałam weny i czasu :)
Cytat:
" Nigdy nie pozwól , aby ktoś zniszczył twoje marzenia ! "
- Arkadiusz Gołaś
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)